Wielka Fatra 2022- długi weekend majowy

Po dwuletnim okresie pandemii to pierwszy długi weekend i aby uniknąć tłoku w polskich górach, ruszamy 9-osobową ekipą trochę bardziej na południe. Celem jest słowacka Wielka Fatra, gdzie zamierzamy wędrować przez cztery kolejne dni. Wcześniej kilka razy chodziliśmy po tych górach z namiotem (na przykład w 2007 roku), jednak tegoroczny zimny kwiecień nie zachęcał do takich wyzwań. Jest to nasz piąty wyjazd w to rozległe pasmo górskie. Tym razem penetrowaliśmy południowe rejony Wielkiej Fatry, przyjmując za bazę Chalupę u Potoka we wsi Staré Hory. Miejsce noclegowe naprawdę godne polecenia, stara, klimatyczna, ale odnowiona chałupa nad szumiącym potokiem.

Bardziej aktywna część naszej ekipy, w tle Ostredok 1592 m, najwyższy szczyt tych gór

Przez cztery dni przeszliśmy po górach 90 km z przewyższeniem 4100 m, co jest dla nas wynikiem bardzo satysfakcjonującym. Mieliśmy trochę szczęścia – niekorzystne prognozy pogodowe nie sprawdziły się. I co nie jest bez znaczenia – przez cztery dni wędrówki spotkaliśmy czterech (dosłownie czterech) innych turystów. Nawet trudno porównać do zatłoczonych polskich gór w czasie takiego długiego weekendu.

Czytaj dalej Wielka Fatra 2022- długi weekend majowy

Dolina Baryczy na rowerach 2022

Dolinę Baryczy penetrowaliśmy na rowerach w roku 2009, Tereny wydały się nam superatrakcyjne, więc po 13 latach wracamy z zamiarem eksploracji innych części rejonu niż poprzednio. Najważniejszym celem w Dolinie Baryczy są stawy milickie, kompleks 285 stawów (powierzchnia 77 km2) założonych przez cystersów już w XIII wieku. Obecnie stanowią one największe w Europie centrum hodowli karpia. Cystersi częściowo wykorzystali niecki po wydobyciu rudy darniowej, zresztą do tej pory w okolicy można zauważyć wiele tzw. „żelaznych domów”.

Kolejny karp na „Kolorowym szlaku karpia”

Dolina Baryczy to miejsce doskonałe dla miłośników ornitologii, z wież obserwacyjnych można śledzić prawie 300 gatunków ptaków. Ale cieszy też rowerzystów – w całym rejonie są dziesiątki kilometrów tras rowerowych, najciekawsze z nich zostały poprowadzone po torach zlikwidowanych linii kolejowych. My zdecydowaliśmy się przejechać te tereny mniej więcej w osi wschód – zachód, a więc od Antonina do Żmigrodu. W sumie przez 5 dni przejechaliśmy na rowerach 435 km.

Czytaj dalej Dolina Baryczy na rowerach 2022

Narty biegowe 2021 – 45. Bieg Piastów

Sezon „Narty biegowe 2021” z wielu względów nie był sezonem normalnym (wcześniejsze były opisane w relacjach z 2018 i 2019 oraz 2020 roku). Nasze perturbacje rodzinne nie pozwalały w pełni korzystać z uroków zimy. Ale na całym sezonie zaważyły przede wszystkim ograniczenia pandemiczne związane z Covid-19, czyli zamknięte hotele i pensjonaty, nieczynne wyciągi, zmieniona formuła zawodów . Na przekór pandemii zima w tym roku dopisała, dawno nie było tak dobrych warunków śniegowych zarówno w górach jak i na nizinach. Nawet w naszych okolicznych lasach mogliśmy pobiegać na nartach, co nie było możliwe od wielu lat. Oczywiście jak co roku wszystkie nasze aktywności narciarskie w trakcie sezonu kończył mocny akcent – bieg na królewskim dystansie 50 km podczas Biegu Piastów.

Narty biegowe 2021 – na trasie Biegu Piastów
Czytaj dalej Narty biegowe 2021 – 45. Bieg Piastów

Biegówki – zima 2018/2019; Bielice, Izery, Bieg Piastów

Już od jakiegoś czasu nasza zimowa aktywność jest podporządkowana nartom biegowym. Dotyczy to szczególnie dla mnie, gdyż Mariola jeszcze czasem wyjeżdża w czasie ferii na zjazdówki. Ponieważ od dawna w naszej okolicy nie ma odpowiednich warunków śniegowych, szukamy ich w Sudetach. Od kilku lat nasz sezon biegówkowy kończymy mocnym akcentem, czyli startem w Biegu Piastów na dystansie 50 km. Tak też było w zakończonym właśnie sezonie. Więc na dobrą sprawę nasze trzy wcześniejsze wyjazdy na narty poza świetną zabawą były niejako kolejnymi etapami przygotowującymi nas do wielkiego finału, wyjątkowo udanego w tym roku. I tak sezon: biegówki – zima 2018/2019 zaczynamy od tras w Sudetach Wschodnich.

Etap I Biegówki – zima 2018/2019: Kotlina Kłodzka – region Bielice – Paprsek

Jest grudzień, poświąteczny czwartek, jedziemy samochodem w stronę Nowego Gierałtowa, gdzie od dwudziestu kilku lat spędzamy czas świąteczno-sylwestrowy. Pogoda ponura, śladu śniegu. Marek w Lądku-Zdroju wieszczy nam, że raczej na nartach nie pojeździmy. Ale szczęki nam opadają, gdy następnego dnia lądujemy samochodem na parkingu na końcu Bielic i prosto od samochodu możemy ruszyć na nartach po wyratrakowanych trasach. Śniegu mnóstwo, a im wyżej tym więcej.

Czytaj dalej Biegówki – zima 2018/2019; Bielice, Izery, Bieg Piastów

Beskid Żywiecki jesienna wędrówka; Wlk. Racza – Krawców Wierch

Jak prawie każdej jesieni również i w tym roku udało się nam spędzić kilka dni, wędrując po Beskidach. Tam chyba najlepiej można odczuwać przemijający kolejny rok i cieszyć się kolorami późnej jesieni, która towarzyszy górskim wędrowcom. Szczególnie sobie upodobaliśmy Beskid Żywiecki. Zawsze powracają wspominamy wieczorów w schroniskach, jest herbata jak zalewana darmowym wrzątkiem, są rozmowy z innymi wędrowcami przy stole. No i mały kieliszek dobrego alkoholu po ciężkim dniu …

Tej jesieni wybraliśmy taki klasyk: Beskid Żywiecki – pasmo Wielkiej Raczy: od Zwardonia poprzez Wielką Raczę, Przegibek, Wielką Rycerzową, Krawców Wierch do Rajczy. Razem 80 km w 4 dni.

Nasza trasa
Czytaj dalej Beskid Żywiecki jesienna wędrówka; Wlk. Racza – Krawców Wierch

Beskid Sądecki – jesienna wędrówka; Hala Łabowska-Prehyba

Na jesienną, górską wędrówkę wybraliśmy w tym roku Beskid Sądecki. Taką klasyczną trasę, którą w różnych wariantach już wielokrotnie pokonywaliśmy. Ale przecież góry nigdy nie są takie same, zmienia je światło, pogoda, pora roku, towarzystwo itd. Więc znów dojechaliśmy do Rytra i po pozostawieniu tam samochodu ruszyliśmy na klasyczną, sądecką pętlę – Ryto – Hala Łabowska – Piwniczna – Eliaszówka – Obidza – Szczawnica – Prehyba – Rytro. 4 piękne dni wędrowania.

Czytaj dalej Beskid Sądecki – jesienna wędrówka; Hala Łabowska-Prehyba

Pireneje – Andora trekking po górach z plecakiem i namiotem

Góry towarzyszyły nam od zawsze. Przez lata każdy wolny czas staraliśmy się spędzać, wędrując po nich. W Polsce przeszliśmy chyba wszystkie pasma górskie, wiele na Słowacji i w Czechach. W czasach studenckich chodziłem po Karpatach Rumuńskich. Nic też dziwnego, że od lat kiełkowała myśl, aby wyruszyć gdzieś dalej. Pomysł przyszedł, gdy oglądaliśmy zdjęcia Adasia z trekkingu w Pirenejach – góry rozległe, skaliste, niezbyt zatłoczone. Nasunęło się jedynie pytanie, w którą część Pirenejów powinniśmy się udać. Tutaj z pomocą przyszedł nam Piotrek Rożek, znawca tych gór, który bez wahania zarekomendował nam Andorę. Zamówiliśmy więc mapę, skorzystaliśmy również ze słynnego przewodnika Pireneje Keva Reynoldsa. Pozostały sprawy logistyczne – czyli jak tam dotrzeć. Pierwszym pomysłem był samolot do Barcelony i autobusem do Andory, jednak wziąwszy pod uwagę ograniczenia związane z lotem, koszty autobusu itp. wybraliśmy wariant samochodowy. Nie musieliśmy się ograniczać z bagażem, zapasem jedzenia, a w drodze powrotnej mogliśmy zrealizować dodatkowy plan turystyczny – Alzacja. I tak się zaczęła wyprawa „Pireneje – Andora trekking 2015”.

Czytaj dalej Pireneje – Andora trekking po górach z plecakiem i namiotem

Mała Fatra Luczańska – wędrówka z namiotem (Veľká lúka) – 2015r.

Bardzo dobrze znamy Małą Fatrę – część Krywańską (relację z jednego z wyjazdów można znaleźć tutaj), więc tym razem na wędrówkę w długi weekend z okazji Bożego Ciała wybraliśmy dla odmiany nieznaną nam wcześniej Małą Fatrę Luczańską. Luczańska, bo najwyższym szczytem jest Veľká lúka (Wielka Łąka po polsku) (1476 m n.p.m.). Na całej grani jznajduje się tylko jedno schronisko – Chata Martinské hole, więc decydujemy się na wariant namiotowy. Okazało się, że był to dobry wybór – te góry obfitują w doskonałe, widokowe polany, świetnie nadające się do biwakowania. Po raz pierwszy raz zdarzyło się nam spędzić noc na samym szczycie, na Minčolu, gdzie z jednego miejsca mogliśmy podziwiać zachód słońca nad Jawornikami, a wschód nad Krywaniem Wielkim.

Widok z Małej Fatry Luczańskiej na Małą Fatrę Krywańską
Czytaj dalej Mała Fatra Luczańska – wędrówka z namiotem (Veľká lúka) – 2015r.

Trekking granią Niżnych Tatr – Telgárt – Donovaly

Chodząc po Tatrach, szczególnie Zachodnich, nie sposób nie zauważyć na południu bardzo długiego pasma górskiego. Są to Niżne Tatry – mniej znane i popularne niż Tatry Wysokie, ale dla turysty górskiego może to być tylko zaletą. Jest to pasmo rozległe, bo mające prawie 80 km długości i do 30 km szerokości. Dzieli się na dwie części: zachodnią, skupiającą wszystkie szczyty przekraczające 2000 m – Ďumbierske Tatry i wschodnią, niższą (do 1946 m – Kráľova hoľa) i nieco mniej rozległą –  Kráľovohoľské Tatry. Obie części rozdziela przełęcz Čertovica (1238 m). Po słowackich górach chodzimy od lat, zazwyczaj jest to Mała i Wielka Fatra, Tatry, Słowacki Raj. O przejściu w całości grani Niżnych Tatr myśleliśmy z Szymonem od lat, ale udało się to zrealizować dopiero, gdy go zabrakło. Skład wyprawy raczej skromny – czyli ja z Adasiem, ojciec z synem. Wyruszamy na początku września, w okresie optymalnym dla wędrówek górskich. Całą trasę graniową – 90 km – będziemy przemierzać czerwonym szlakiem będącym fragmentem europejskiego długodystansowego szlaku pieszego E8. Mimo iż trasa biegnie na średniej wysokości 1500 – 2000 m n.p.m., to różnica wzniesień wynosi aż 10455 metrów. Jest wyzwanie 🙂 Trekking granią Niżnych Tatr mamy zamiar odbyć ze wschodu na zachód, czyli Telgárt – Donovaly.

Czytaj dalej Trekking granią Niżnych Tatr – Telgárt – Donovaly

Dunajska Trasa Rowerowa – Donaueschingen – Wiedeń (2013r.)

Rzeka Dunaj licząca 2845 km jest drugą po Wołdze najdłuższą rzeką Europy. Rozpoczyna swój bieg w górach Schwarzwald w Niemczech i uchodzi do Morza Czarnego, przepływając przez 10 krajów. Nic więc dziwnego, że wzdłuż rzeki została stworzona bardzo dziś popularna Dunajska Trasa Rowerowa (Donauradweg), która jest częścią szlaku EuroVelo 6 łączącego Ocean Atlantycki i Morze Czarne. My zdecydowaliśmy się przejechać najciekawszy, górny odcinek od źródeł w Donaueschingen do Wiednia, co dawało trochę ponad 1000 km rowerowania. Transport do źródeł Dunaju okazał się prostszy niż jakakolwiek podróż w Polsce. Dystans ponad 750 km z Görlitz do Donaueschingen przejechaliśmy siedmioma pociągami za 50 €, korzystając z biletu weekendowego DB (Schönes-Wochenende-Ticket). Wygoda dla rowerzystów z sakwami wprost nieoceniona – do pociągu rowerem można niemalże wjechać, windy między peronami, szybkie i punktualne pociągi, które od rana do wieczora dowiozły nas do punktu początkowego trasy. I tak się zaczęła nasza Dunajska Trasa Rowerowa.

Czytaj dalej Dunajska Trasa Rowerowa – Donaueschingen – Wiedeń (2013r.)