Nida na tak, czyli spływ kajakowy Nida 2022

Nida różni się zasadniczo od zdecydowanej większości szlaków kajakowych w Polsce – nie ma na niej tłoku, mało tego, kajakarzy jest tam garstka. Chyba ciągle działa stereotyp, który sprawia, że kajaki kojarzą się z rzekami Suwalszczyzny, Mazur, Pojezierza Zachodniego, ale nie z Ponidziem. Tymczasem Ponidzie to rejon niezwykle ciekawy kulturowo, historycznie, krajobrazowo, a tutejsze rzeki niczym nie ustępują tym najbardziej znanym. Nida ma niespełna 100 km długości, ale z Białą Nidą (52 km) tworzy szlak nadający się na tygodniowy spływ, a takich właśnie na coroczne kajakowe wakacje szukamy. Jest płytka, ciepła, spokojna – w sam raz na rodzinny spływ w kajakach z bagażami, jakim był spływ kajakowy Nida 2022.

Czytaj dalej Nida na tak, czyli spływ kajakowy Nida 2022

Główny Szlak Beskidzki 2025

Najdłuższy, ponad 500-kilometrowy szlak turystyczny w polskich górach to Główny Szlak Beskidzki wiodący od Wołosatego w Bieszczadach do Ustronia w Beskidzie Śląskim – mapa. Co nas skłoniło, aby poświęcić prawie cztery tygodnie na przełomie lata i jesieni na jego przejście? Przecież nie było łatwo, pogoda nas nie rozpieszczała, częste deszcze, buty prawie się rozpadły od wody i błota, plecaki ciążyły, zmęczenie, rany na stopach. Według Stravy przeszliśmy 585 km, co zajęło nam 25 dni marszu (plus krótki epilog ostatniego, 26. dnia).

Kierowały nami dwa podstawowe powody, by podjąć to wyzwanie. Nasze wspólne życie, moje i Marioli, rozpoczęliśmy 43 lata temu przejściem beskidzkim z Wisły do Ustrzyk. Trasa podobna, tylko nie trzymaliśmy się konsekwentnie głównego, czerwonego szlaku, nocowaliśmy na studenckich bazach namiotowych, cieszyliśmy się górami, wędrowaliśmy bez pośpiechu, co zajęło aż 5 tygodni. Od wielu lat chodziło nam po głowach, aby powtórzyć taką wędrówkę lub jej większy fragment, ale dopiero teraz, w stanie „emeryckim”, przy w miarę uregulowanych sprawach rodzinnych mogliśmy te plany zrealizować.

Czytaj dalej Główny Szlak Beskidzki 2025

Spływ kajakowy Czarna Hańcza 2025, Kanał Augustowski, jeziora augustowskie

Spływ Czarną Hańczą zaskoczył nas samych – niespodziewana zmiana planów trzy dni przed wyjazdem i nastawienie, że ma być lekko, urlopowo, beztrosko i powoli. Po samej rzece nie oczekiwaliśmy niczego zaskakującego. Po raz pierwszy płynęliśmy nią 34 lata temu, robiąc pełną pętlę z PTTK w Starym Folwarku, z Rospudą i Blizną. Niektórzy z ekipy byli przed laty organizatorami studenckich spływów na Hańczy. Ostatni raz płynęliśmy nią na początku pandemii w 2020 roku.

Czytaj dalej Spływ kajakowy Czarna Hańcza 2025, Kanał Augustowski, jeziora augustowskie

Trasa rowerowa Men, Fulda i Wezera 2025

Men, Fulda, Wezera

Nie mamy problemu z wyszukiwaniem kolejnych rowerowych szlaków i celów podróży. Popularnych i atrakcyjnych tras długodystansowych w różnych krajach Europy nie brakuje. Gorzej z logistyką, zwłaszcza z dotarciem na punkt startu i powrotem do domu. Kwestie dojazdu okazują się bardzo istotne. Do tego dochodzą czynniki ambicjonalne – dobrze, by trasa dorównywała poprzednim wyprawom atrakcyjnością, albo przynajmniej długością. Taka rowerowa pułapka! Ale po raz kolejny udało się te warunki spełnić.

Trasa rowerowa wzdłuż Menu (Main-Radweg)
Czytaj dalej Trasa rowerowa Men, Fulda i Wezera 2025

Izery i Karkonosze – jesienny trekking 2024

Nadeszła jesień, najlepsza pora na górskie wędrówki. Dawno temu naszym standardem było wędrowanie z plecakami po schroniskach, gdzie szczególnie po sezonie można było zakosztować górskiej atmosfery. W tym roku z różnych względów wybór padł na Izery i Karkonosze. Po pierwsze, jest tu stosunkowa gęsta sieć schronisk, zarówno po polskiej jak i po czeskiej stronie. Historia wielu z nich sięga czasów sprzed I wojny światowej, kiedy w Karkonoszach biegła granica pomiędzy Austro-Węgrami i Cesarstwem Niemieckim. Oczywiście późniejsza burzliwa historia regionu – zajęcie przez Niemców Sudetów w 1938 jak i lata po II wojnie, gdy nowe granice się kształtowały – również wywarła niewątpliwe piętno na postrzeganie tych atrakcyjnych turystycznie okolic.

Trasa naszej wędrówki przez Góry Izerskie i Karkonosze z zaznaczonymi noclegami

Po drugie, do powrotu w Karkonosze zachęciła nas literatura. W ostatnich latach została wydana trzytomowa seria górskich kryminałów Sławka Gortycha dziejących się właśnie tam. Byliśmy akurat po lekturze pierwszej powieści „Schronisko, które przestało istnieć”. Autor bardzo zręcznie sięga do przeszłości, łącząc sensacyjną fabułę z postaciami i wydarzeniami historycznymi. Aktualnie czytamy pozostałe książki z tejże serii.

Czytaj dalej Izery i Karkonosze – jesienny trekking 2024

Szczawnickie peregrynacje

Tej listopadowej jesieni przyszło nam spędzić trzy sanatoryjne tygodnie w uzdrowisku Szczawnica. Z początku nie byliśmy zachwyceni – po pierwsze listopad, więc dzień krótki i pogoda wątpliwa, a po drugie jakoś tak się stało, że wcześniej nie docenialiśmy tego miejsca. W czasie naszych wędrówek albo szliśmy granią Radziejowej na północ od Szczawnicy, albo też Małymi Pieninami na południe od niej, z rzadka tylko zachodząc do tego znanego jakby nie było uzdrowiska. Okazało się, że byliśmy w wielkim błędzie, po pierwsze była piękna jesienna pogoda, jedynie w niektóre dni trochę przedzimowego śniegu.

Na szczycie Wysokiej w Małych Pieninach

Po drugie Szczawnica ma doskonałe położenie do uprawiania turystyki górskiej – leży w dolinie Grajcarka, mając od północy Beskid Sądecki, od południa Małe Pieniny, obydwa pasma łączą się za Jaworkami, na wschód od Szczawnicy zamykając dolinę w okolicach Obidzy. Z kolei na zachodzie mamy Dunajec i skaliste szczyty Pienin. Dawało to nam sporo możliwości dla górskiej penetracji tych okolic. W czasie tych trzech tygodni byliśmy na 14 wędrówkach, z tego aż jedenastu tras nie zdażyło się nam powtarzać. Relacja ta ma na celu przybliżenie turystycznych zalet Szczawnicy, znanej przede wszystkim z niewątpliwych walorów uzdrowiskowych.

Czytaj dalej Szczawnickie peregrynacje

Rowerem na szlaku Folkowych Przystanków

Mieszkając we wschodniej Wielkopolsce, często zapuszczamy się na drogi województwa łódzkiego. Oba rejony nie wydają się atrakcyjne turystycznie, co oczywiście nie znaczy, że nie brak tu interesujących miejsc. Tym razem jednak pełni pozytywnych emocji chcielibyśmy przedstawić trasę rowerową wyjątkową i oryginalną, do której wykorzystaliśmy Szlak Folkowych Przystanków.

Mapka naszej wędrówki po Folkowych Przystankach

Śródpolna galeria

W całej Polsce pomysłów na ozdabianie przystanków autobusowych motywami ludowymi pojawiło się sporo, ale w tym przypadku są to dzieła malarskie przeniesione na ściany betonowych wiat z czasów PRL-u. Realizacja projektu rozpoczęła się prawie dziesięć lat temu. Dzieł jest 14, z czego jeden, nieuwzględniony w tej relacji, powstał dosłownie kilka dni temu. Dwa dodatkowe nie mają nic wspólnego z projektem Folkowe Przystanki. Wiadomo, że na obecnych dziełach się nie skończy, więc o kolejnych będziemy informować w aneksie. – mapa.

My na przystanku w Jeżewie przy „Portrecie Józia” Stanisława Wyspiańskiego
Czytaj dalej Rowerem na szlaku Folkowych Przystanków

Rowerem po łódzkiej prowincji

Turystyka rowerowa to nie tylko dalekie wyprawy, dobrze to wiemy z własnych doświadczeń. Przez większą część sezonu rowerowego penetrujemy raczej rejony nieodległe od naszego miejsca zamieszkania. I tak też było w ostatni trochę przedłużony weekend, w czasie którego zamknęliśmy rowerową pętlę po zachodniej części województwa łódzkiego, którą nazwaliśmy „Rowerem po łódzkiej prowincji”.

Trasa naszej trzydniowej rowerowej włóczęgi po Łódzkiem

Łódzkie nie jest ulubioną destynacją dla turystów rowerowych, nie ma za dużo oszałamiających krajobrazów, zabytków, zamków, pałaców czy też superścieżek rowerowych. My jednak lubimy tu zaglądać, zawsze znajdujemy jakieś interesujące miejsca. Nie bez znaczenia jest też fakt, że rodzinnie jesteśmy związani z tym regionem, moja mama pochodzi z łódzkiego, Mariola przecież jest z Aleksandrowa, mamy tam sporo znajomych i rodziny. Impulsem do przejechania tej ponad 260-kilometrowej pętli (mapa) było zaproszenie od Izy i Tomka do Porszewic, gdzie zakończyliśmy pierwszy etap rajdu.

Wyruszamy
Czytaj dalej Rowerem po łódzkiej prowincji

Kajakami na Mereczance – Litwa 2024

Gdyby opis wyprawy „Kajakami na Mereczance” powstawał na gorąco, w trakcie spływu, z pewnością wyglądałby zupełnie inaczej. Byłby bardziej emocjonalny, dramatyczny, pewnie ciekawszy. Zaledwie kilka dni wystarczyło, by nabrać dystansu do tamtych doświadczeń. Zmęczenie przeszło, ból ramion minął, ubrania wyschły, nikt już nie klnie pod nosem (albo i głośno!). Spływ Mereczanką pozostawił chyba niedosyt, bo nie udało się nam zrealizować planu w pełni i dopłynąć do końca. A rzeka jest tego warta! Nie były to „rodzinne wczasy w kajaku”, a raczej walka z naturą. Ta niestety sprzysięgła się przeciw nam. Zacznijmy jednak od początku.

Bystrzyny na rzece – nierzadki widok na Mereczance (fot. W. Wojciechowski)

Czas na Mereczankę

Od lat chwalimy spływy kajakowe na Litwie. Malownicze i czyste rzeki doskonale nadają się do uprawiania turystyki kajakowej. Dostępność miejsc biwakowych i brak tłumów to atuty, które doceni każdy, kto lubi tę formę kontaktu z naturą. Płynęliśmy Żejmianą, Kiewnią, Wilją i Dubissą. Naszą przygodę z Litwą zaczynaliśmy od Uły i Mereczanki. Ponieważ tę drugą znaliśmy tylko z dolnego odcinka, postanowiliśmy tym razem spenetrować ją na całej długości, oczywiście na terenie Litwy.

Czytaj dalej Kajakami na Mereczance – Litwa 2024

Rowerem nad Adriatyk przez pięć krajów

O Alpe Adria, jednym z najpiękniejszych szlaków rowerowych w Europie, przez ostatnie lata zrobiło się głośno, a trasa cieszy się niemałą popularnością wśród polskich rowerzystów. Ten malowniczy szlak z Salzburga do Grado – przez Alpy nad Adriatyk – liczy ok. 410 km, osiągając wysokość prawie 1200m npm.

Rowerem nad Adriatyk – gdzieś na szlaku Alpe Adria

Układając plany wyprawy „Rowerem nad Adriatyk”, szukaliśmy możliwości przedłużenia tej trasy, bo od dawna każda z naszych wakacyjnych wypraw przekracza 1000 km. Postanowiliśmy do Salzburga dojechać fragmentem szlaku rowerowego EuroVelo7 (Nordkapp – Malta), przyjmując za punkt startu Hřensko na granicy czesko-niemieckiej. Właśnie tam w roku 2018 zakończyliśmy trasę wzdłuż Łaby.

Z Hrenska promem przez Łabę

Taka „modyfikacja” to dodatkowe 800 km przez Czechy, Niemcy i Austrię, a na przejechanie całości mogliśmy poświęcić aż trzy tygodnie. W ten sposób rozwiązaliśmy też logistyczny problem transportu w jedną stronę. Powrót z rowerami zagwarantował nam Flixbus z Triestu do Wrocławia, ale rezerwacji trzeba było dokonać z dwumiesięcznym wyprzedzeniem. I tak się narodziła koncepcja naszej wyprawy „Rowerem nad Adriatyk przez pięć krajów”, czyli Niemcy, Czechy, Austrię, Włochy i Słowenię.

Czytaj dalej Rowerem nad Adriatyk przez pięć krajów

Czeska i Saksońska Szwajcaria

O ile czeskie skalne miasto Ardšpach jest wśród polskich turystów bardzo popularne, przede wszystkim jako cel wielu wycieczek, to już w rejonie Szwajcarii Saksońskiej i Czeskiej język polski słyszy się zdecydowanie rzadziej. Trochę to dziwi, bo obie niezwykle malownicze „Szwajcarie” leżą kilkadziesiąt kilometrów od Bogatyni, na pograniczu niemiecko-czeskim.

Krajobraz Czeskiej Szwajcarii z pawilonem na Mariinej Skale

Sześć lata temu przemierzaliśmy ten teren rowerami, kończąc w Hřensku naszą trasę wzdłuż Łaby. Patrząc na piętrzące się ponad doliną rzeki skały ze słynnym mostem Bastei, obiecaliśmy sobie powrót na dłuższą pieszą wędrówkę. I trochę zeszło, zanim udało się nam te plany ziścić.

Saksońska Szwajcaria – most Bastei

Czeska Szwajcaria, północny kraniec Czech, to teren mało zurbanizowany. Podrzędne, lokalne drogi łączą niewielkie wsie, w których można znaleźć pensjonaty i hoteliki dla turystów. Jednak warto zamawiać noclegi wcześniej, bo region cieszy się niemałą popularnością, głównie wśród Czechów i Niemców. Zresztą na szlakach prowadzących do najbardziej znanych miejsc bywa tłoczno, zwłaszcza podczas świąt i weekendów.

Czytaj dalej Czeska i Saksońska Szwajcaria