Nasze rowerowe peregrynacje odbywają się nie tylko w odległych rejonach Polski lub Europy. Nieobce jest nam pojęcie „mała ojczyzna” czyli te najbliższe, dobrze znane miejsca, gdzie mieszkamy i z którymi jesteśmy związani emocjonalnie. Często rowerujemy po sąsiednich powiatach, także i po kaliskim, który z pozycji siodełka rowerowego nie wygląda atrakcyjnie. Brak tu lasów, jezior, pięknych widoków. Tereny są wybitnie rolnicze, po sam horyzont ciągną się pola kapusty, cebuli, buraków…

W krajobrazie wyróżniają się liczne wysokie przyszklarniowe kominy. Ale jest coś, co zdecydowanie podnosi atrakcyjność tego zdawałoby się nudnego, rolniczego rejonu. Jest to 15 wiejskich, zabytkowych drewnianych kościółków tworzących „Szlak Kościołów Drewnianych Ziemi Kaliskiej”. Takie nagromadzenie perełek architektury drewnianej w jednym, niebyt obszernym regionie nie jest standardem ani polskim, ani europejskim. Dość powiedzieć, że tu, gdzie mieszkamy, czyli w powiecie tureckim, są tylko dwa kościoły drewniane.

